Gazeta.pl > Policyjni >  Drogówka

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Pijany zderzył się z czterema samochodami i sąd go puścił

met
2009-12-07, ostatnia aktualizacja 2009-12-07 18:02

Sąd puścił wolno pijanego rajdowca, który w piątek pędził pod prąd ulicami Białegostoku i uszkodził cztery samochody. Nie zwracał też uwagi na goniący go radiowóz. Grozi mu 12 lat wiezienia.

Kadry z filmu policyjnego pościgu
Fot. policja
Kadry z filmu policyjnego pościgu
- Będziemy się odwoływać od decyzji sądu - powiedziała serwisowi Policyjni.pl prokurator Katarzyna Pietrzycka. Sąd był zdania, że mężczyzna nie będzie utrudniał postępowania. Wziął między innymi pod uwagę to, że po całym zdarzeniu policja puściła go do domu, a on następnego dnia zgłosił się na przesłuchanie.

- Sytuacja się jednak zmieniła - mówi Pietrzycka. Policja wstępnie zakwalifikowała zdarzenie jako jazdę po pijanemu i spowodowanie czterech stłuczek. Nikt nie został ranny. Na tamtym etapie postępowania mogła to być słuszna kwalifikacja. Groziła stosunkowo niewielka kara. -Teraz jednak stawiamy mu zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowy. A to jest zagrożone karą do 12 lat więzienia - wyjaśnia prokurator. Uważamy, że przy takim zagrożeniu karą sprawca może chcieć uciec.

Kierowca misubishi nie reagował na żadne sygnały policjantów. Ominął radiowóz, przejechał pod prąd, po drugiej stronie wysepki, dalej jechał pod prąd. Na ruchliwej ulicy zmuszał jadących z naprzeciwka kierowców do ucieczki na pobocze. Otarł się o dwa samochody osobowe, potem bokiem uderzył w busa. Rajd zakończył zderzeniem z jeepem. Wtedy policjanci wywlekli go zza kierownicy.

Pirat to 54-letni Białostocczanin. Miał 2,2 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Mężczyzna przyznał się do jazdy po pijanemu i stłuczek. Twierdzi, że nie widział usiłujących go zatrzymać policjantów.

W serwisie policyjni.pl także: Pracowały jako prostytutki... za grosze





Źródło: Policyjni.pl