Do zdarzenia doszło dzisiaj około godz. 11 w czasie przerwy lekcyjnej w
gimnazjum nr 6 w Krakowie.
Jak wynika z ustaleń policjantów, napastniczka i jej ofiara znały się zaledwie kilka dni. Obie są uczennicami pierwszej klasy.
Nie wiadomo, co było motywem działania sprawczyni.
Jak powiedziała rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu Magdalena Oberc, ranna 13-latka w poważnym stanie po przyjęciu trafiła od razu na blok operacyjny. Obecnie jest już po operacji. - Zabieg trwał około dwóch godzin, obecnie jej życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo. W tej chwili trudno powiedzieć, czy po ranach pozostaną blizny i czy będą konieczne operacje plastyczne. - powiedziała rzeczniczka.
Napastniczka początkowo również trafiła do szpitala z ranami ciętymi dłoni. Policjanci nie wykluczają, że dziewczyna raniła się świadomie. Po opatrzeniu ran trafiła na komisariat. Zostanie przesłuchana w obecności psychologa.
Koleżanki Koleżanki ze szkoły w której uczyła się Dominika mówią, że wszystko trwało kilka sekund. - Wracałyśmy z matematyki i mijałyśmy tę dziewczynę chwilę przed tym jak to się stało i nikt się nie spodziewał, że ona wyciągnie nóż - opowiadają - Zraniła Dominikę w twarz i szyję i siebie też pocięła, wtedy przyszła pani z biologii i zabrała ją na zaplecze klasy - urywają głos.
O Agacie, wiadomo niewiele, dopiero przyszła do pierwszej klasy, a w tej szkole uczyła się zaledwie kilka dni. - Ale wszyscy się z niej wyśmiewali, bo wyglądała jak emo - mówi jedna z uczennic trzeciej klasy tego gimnazjum - Miała takie czarne, tłuste włosy i kolczyk nad wargą i ogólnie była trochę dziwna - opisuje.
O tym wyśmiewaniu wiedzieli także rodzice, wiedzieli też, że Agata już wcześniej groziła, że do szkoły przyniesie nóż. - Mówiła, że coś tym dzieciakom zrobi, straszyła je i to nie tylko są słowa mojej córki - twierdzi jedna z matek, która woli zostać anonimowa. O nożu mówiła też szkolnym kolegom, podobno niektórzy nawet go widzieli.
Mimo, że
szkoła, według uczniów cieszy się dobra opinią Jolanta Gretschel, matka 11-letniej Igi uczącej się w podstawówce w tym samym budynku, ma zastrzeżenia. - Uczyłam się tutaj ja, uczyła się moja mama i zawsze było wszystko w porządku - mówi w rozmowie z reporterką TOK FM - Ale ostatnio policja tu często bywała, właśnie w gimnazjum, podobno chodziło o jakieś wymuszenia, czy nawet narkotyki - dodaje.
Z Agatą były problemy? W sprawie ataku postępowanie wdrożyło Kuratorium Oświaty w Krakowie. - Do szkoły udał się wizytator, ponieważ naczelnym obowiązkiem dyrektora jest zapewnienie bezpieczeństwa uczniom - powiedziała rzeczniczka kuratorium Aleksandra Nowak. Zapowiedziała, że kuratorium będzie sprawdzać okoliczności sprawy, ale nie będzie prowadzić jej równolegle z organami ścigania. Natomiast jeżeli okaże się, że winę ponosi dyrektor szkoły - odpowie przed komisją dyscyplinarną.
Nieoficjalnie wiadomo, że z Agatą już wcześniej mogły być problemy. Uczyła w Szkocji, gdzie ocena z zachowania znajdująca się na szkolnym świadectwie zawsze jest opisowa. Ojciec nie zgodził się na przetłumaczenie świadectwa. - Być może było tam coś, co zaniepokoiło pedagogów - przypuszcza Aleksandra Nowak, rzeczniczka krakowskiego kuratorium - W tej chwili postanowiliśmy, że to świadectwo zostanie przetłumaczone z urzędu przez tłumacza przysięgłego - zapewnia.
W serwisie policyjni.pl także: Trójka nastolatków więziła, gwałciła i torturowała koleżankę