Byli parą. Oboje mieli po 27 lat. Poznali się przypadkowo. Gdy chłopak trafił do zakładu karnego postanowił nawiązać bliższy kontakt z dziewczyną. Planował nawet z nią ślub. Za dobre sprawowanie wyszedł wcześniej. Zamieszkali razem, kobieta zaszła w ciążę. Jednak wtedy pomiędzy nimi zaczęło się źle układać. Ona wróciła do
mieszkania rodziców, on zamieszkał u matki. Nadal się jednak spotykali. Tak też miało być i tego wieczoru. Umówili się pod jej domem.
Spotkali się około godz. 20. Kobieta miała zaledwie siedem dni do planowanego rozwiązania ciąży. Wiedziała jednak, że ojciec ich nienarodzonego dziecka nie chce rozmawiać z nią o porodzie. Chodziło mu o pieniądze na
samochód. 27-latka stanowczo odmówiła jednak przekazania mu jakichkolwiek pieniędzy informując, że zebraną kwotę ma zamiar przeznaczyć na dziecko. Jej partnerowi nie spodobała się jednak ta decyzja. Zaczął krzyczeć, wulgarnie się odzywać, wyjął z kieszeni nóż i zagroził kobiecie śmiercią. Gdy i to nie wpłynęło na stanowisko 27-latki, zaczął szarpać ją za włosy, popchnął na siatkę ogrodzeniową, przytrzymywał za głowę i dusił, dwukrotnie kopnął ją też w brzuch. Kobiecie na szczęście udało się uciec.
Powiadomieni o całym zajściu policjanci zatrzymali 27-letniego Jacka B. Mężczyzna przyznał się do wszystkiego, w tym do stosowania przemocy wobec kobiety w celu bezpośredniego zamiaru przerwania ciąży. Jacek B. trafił do aresztu. Grozi mu do 10 lat więzienia.
W serwisie policyjni.pl także: Zacisnął szczęki na pośladku kobiety, obnażył się i uciekł. "Nie mogłem się oprzeć jej urodzie"