- Sąd uznał, że nie ma podstaw do przedłużenia aresztu - mówi Cezary Wójcik, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Lublinie. - Wprawdzie Andrzej K. został skazany na 12 lat więzienia, ale wyrok jest nieprawomocny. Mężczyzna przez ostatnie cztery lata sumiennie stawiał się na rozprawy - argumentuje sędzia Wójcik.
Jolanta K. z podlubelskiego Czerniejowa od 1992 do 1998 r. rodziła dzieci w wypełnionej wodą wannie, mordowała je, owijała w gazety i reklamówkę, po czym wkładała do zamrażarki. W tej sprawie toczyły się już trzy procesy przed sądem okręgowym. Wszystko przez to, że trudno było ustalić, czy współwinnym zabójstw był też Andrzej K. mąż Jolanty, który zdaniem prokuratury miał ją przemocą nakłaniać do mordowania noworodków. W dwóch pierwszych procesach sądy skazywały tylko kobietę, a mężczyznę uniewinniały, bo jak mówiło jedno z orzeczeń, choć oboje współżyli, to Andrzej K. mógł nie zauważyć kolejnych ciąż żony. Uniewinnianie męża krytykowały organizacje walczące o prawa kobiet. Ostatni wyrok był już za to po myśli prokuratury. Pod koniec lipca sąd okręgowy skazał Jolantę K. na karę 25 lat więzienia, a Andrzeja K. na 12 lat. Tuż po rozprawie został tymczasowo aresztowany. 24 listopada upływał termin aresztu. Do sądu apelacyjnego wpłynęły już odwołania zarówno obrońcy kobiety jak i jej męża. Sąd rozpatrzy je dopiero w połowie stycznia.
- W grudniu wszystkie terminy mamy już zajęte - tłumaczy rzecznik sądu.
Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin