Generał policji wygrał proces z prokuratorem

Marek Mamoń
2009-11-18, ostatnia aktualizacja 2009-11-19 21:59

Oskarżony o związki z mafią paliwową były szef częstochowskiej, a potem śląskiej policji Mieczysław K. został celowo pomówiony przez prokuratora - uznał prawomocnie sąd w Bielsku-Białej. Przyznał generałowi 10 tys. zł zadośćuczynienia.

Sąd
Fot. Wojciech Surdziel /AG
Sąd


Były szef Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie Bogusław Słupik ma także opublikować na swój koszt przeprosiny na pierwszych stronach trzech dzienników, w tym "Gazety Wyborczej", i zwrócić 2,6 tys. zł kosztów postępowania sądowego.

O co generał wytoczył prokuratorowi proces cywilny?

12 maja 2005 r. na polecenie Prokuratury Apelacyjnej, której szefował Słupik, agenci ABW zatrzymali emerytowanego wówczas szefa śląskiej policji. Na konferencji prasowej Słupik pokazał m.in. notatnik generała. Było tam ok. 300 nazwisk kandydatów do policji, a obok niektórych nazwiska polecających ich polityków, urzędników, policjantów, duchownych. "Uwaga! Kombinator, płaskostopie drugiego stopnia, stan po złamaniu obojczyka, początki astmy, nie może chodzić w butach" - charakteryzował generał jednego z kandydatów do pracy.

- Myślę, że to jest wyśniony kandydat na policjanta, zwłaszcza sekcji zajmującej się ściganiem mafii paliwowej - ironizował prokurator Słupik. - Zastanawialiśmy się, dlaczego ten pamiętnik znalazł się w naszych rękach. Wydaje się, że chodziło o to, żeby pokazać nam, w jakim układzie i w jakich kręgach poruszał się pan komendant K. To chyba miała być tarcza chroniąca go przed wymiarem sprawiedliwości i miecz skierowany przeciwko prokuratorom. Nie boimy się tego typu układów - mówił dziennikarzom. Te słowa przytoczone przez krakowski "Dziennik Polski" najbardziej ubodły Mieczysława K. Gdy w czerwcu 2008 r. prokuratura w Poznaniu umorzyła postępowanie ws. domniemanego przekraczania przez niego uprawnień przy naborze kandydatów do służby, generał złożył pozew przeciwko Słupikowi. Sędzia Renata Kawecka wydała prawomocny wyrok na korzyść generała - uznając, że prokurator umyślnie naruszył jego dobra osobiste, używając słów zawierających nieprawdziwe informacje.

Z Bogusławem Słupikiem nie udało nam się skontaktować. W marcu przeszedł w stan spoczynku jako prokurator Prokuratury Krajowej. W 2006 r. (był wówczas dyrektorem departamentu prawno-legislacyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości) IPN ujawnił, że ten jeden z najbardziej cenionych przez Zbigniewa Ziobrę prokuratorów w latach 80. ścigał opozycję na Podbeskidziu.

Słupik nie odpowiedział na pozew ani nie pojawił się w sądzie, by bronić się przed zarzutami Mieczysława K. Wyrok na niekorzyść prokuratora został wydany w trybie zaocznym.

Tymczasem w Sądzie Okręgowym w Szczecinie dobiega końca proces karny generała i wrocławskich policjantów - tak jak on oskarżonych m.in. o korupcję, oraz domniemanych szefów mafii paliwowej. Znaczna część z 14 zarzutów dotyczy wycieku tajnych dokumentów, które trafiły w 2001 r. do biznesmena Jana B. z firmy BGM. Chodziło m.in. o analizę działania mafii, poufną decyzję powołującą do życia grupę specjalną, która miała ścigać gangsterów, materiały operacyjne katowickiej i wrocławskiej policji. Wg prokuratury część dokumentów przekazał aferzystom generał K.

Przesiedział w areszcie tymczasowym dwa lata i pięć miesięcy. Potem przystąpił do kontrataku. Gdy ponad rok temu zakończono przesłuchania świadków, adwokaci złożyli zażalenie do krakowskiego sądu na decyzję tamtejszej Prokuratury Apelacyjnej (która prowadziła śledztwo) o założeniu podsłuchów telefonicznych. Podsłuchiwana była też córka generała - sędzia Sądu Rejonowego w Częstochowie. Potem generał K. zaczął zasypywać krakowski sąd zażaleniami i wnioskami dowodowymi. Podsłuchy uznano za legalne, a wszystkie wnioski generała odrzucono. Spowodowało to jednak wielomiesięczną przerwę w szczecińskim procesie. O nią właśnie chodziło - generał wystąpił z wnioskiem o rozpoczęcie procesu od nowa z powodu zbyt długiej przerwy między rozprawami, a gdy wniosek odrzucono - o zmianę składu sędziowskiego.

10 listopada odbyła się kolejna rozprawa. Sąd przez kilka godzin zajmował się kolejnymi wnioskami generała, odrzucając m.in. ten o przeprowadzenie badań fonoskopijnych (miałyby dowieść, do kogo należą zarejestrowane głosy w rozmowie telefonicznej).

Wyrok w tym głośnym procesie zapadnie prawdopodobnie w grudniu.

Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa

Policyjni na Facebooku