Rodzice: omal nie zabiliśmy własnego dziecka

mam
2009-11-17, ostatnia aktualizacja 2009-11-17 21:55

Do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko rodzicom, którzy narazili swojego dwuletniego syna na utratę życia. W kwietniu dziecko trafiło do szpitala z objawami ciężkiego zatrucia amfetaminą.


Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / AG


Pod koniec kwietnia do szpitala na Parkitce pogotowie przywiozło nieprzytomnego dwulatka. Po wykonaniu badań okazało się, że w organizmie chłopczyka znajduje się amfetamina i metamfetamina. Stężenie narkotyku co najmniej pięciokrotnie (na aparaturze zabrakło skali) przekraczało dawkę, jakiej do odurzenia potrzebuje zdrowy, dorosły człowiek. Dla dziecka była to dawka śmiertelna, na szczęście lekarzom z Parkitki udało się je uratować.

W mieszkaniu rodziców chłopca - 21-letniej Elizy L. i 34-letniego Sebastiana K. - policjanci podczas rewizji znaleźli w łazience 3,2 grama amfetaminy oraz 15 sztuk tabletek ekstazy. Śledztwo nie dowiodło, aby narkotyki zostały podane dziecku celowo. Chłopiec prawdopodobnie połknął tabletki, które niepostrzeżenie zabrał matce z torebki. Kobieta jest znaną policji narkomanką, a jej życiowy towarzysz w ubiegłym roku dostał wyrok za handel narkotykami: osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Tym razem oboje trafili do aresztu tymczasowego. Sąd na wniosek prokuratury zawiesił im prawa rodzicielskie, ich dziecko przebywa w rodzinie zastępczej.

- To cud, że chłopiec wyszedł z zatrucia zdrowy, bez skutków ubocznych - mówi rzecznik prokuratury okręgowej Romuald Basiński.

Oboje oskarżeni przyznali się do winy i zaproponowali dobrowolne poddanie się karze: po dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć, dozory kuratora, zakaz używania środków odurzających. Karę musi zatwierdzić jeszcze sąd.

Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa

Policyjni na Facebooku