Czy smalec był psi? I dlaczego zdechł ratlerek?

Eliza Kwiatkowska
2009-11-13, ostatnia aktualizacja 2009-11-13 20:04

Pod koniec grudnia będzie wiadomo, czy smalec znaleziony przez policję w Kłobucku był wytapiany z psów. Tymczasem rodzina kobiet podejrzanych o zabijanie zwierząt złożyła doniesienie na Fundację For Animals, która ujawniła sprawę.

W takich klatkach właściele posesji przetrzymywali w sumie 28 psów. Tyle ich było 5 sierpnia. Resztę znaleziono wymordowaną
Fot. Piotr Deska / AG
W takich klatkach właściele posesji przetrzymywali w sumie 28 psów. Tyle ich...
Prokuratura wreszcie znalazła placówkę, która przeprowadzi analizę tłuszczu. I to za darmo lub za symboliczną opłatę. To białowieski zakład badania ssaków Polskiej Akademii Nauk.

- Cały zabezpieczony tłuszcz wyślemy lada moment - mówi Romuald Basiński, rzecznik częstochowskiej prokuratury. - Badanie potrwa około miesiąca, więc pod koniec grudnia powinniśmy już mieć wyniki.

Częstochowska prokuratura wzięła na siebie koszty analizy smalcu, gdy kłobucka policja nie dostała pozwolenia od komendy wojewódzkiej na przeprowadzenie tak kosztownej ekspertyzy. Badanie jest kluczowe dla całej sprawy, ponieważ opiera się na nim ewentualny zarzut wprowadzania do obrotu środków spożywczych szkodliwych dla zdrowia ludzi. Analizę musi przeprowadzić placówka, którą zaakceptuje sąd. Prokuratura poprosiła o to bydgoski instytut, ale tamtejsi biegli wycenili badanie całego tłuszczu na 7 tys. zł. Prokuratura zaczęła szukać dalej i w ten sposób trafiła do PAN w Białowieży.

Sprawa zaczęła się w lutym od prowokacji zorganizowanej przez Fundację For Animals i "Gazetę". W gospodarstwie w Brodach-Malinie zakupiono za 50 zł butelkę smalcu reklamowanego przez gospodarzy z Kłobucka jako psi. Policja znalazła w gospodarstwie nie tylko butelki z tłuszczem nieznanego pochodzenia, ale i kilkadziesiąt zamkniętych psów, psie szczątki, zakrwawione: odzież, siekierę i wirówkę. Dotychczas w śledztwie postawiono zarzuty dwóm osobom: mieszkance kłobuckiego gospodarstwa Agacie G. i jej matce. Obie są podejrzane o znęcanie się i zabijania zwierząt ze szczególnym okrucieństwem. Możliwe, że kobiety robiły to wspólnie i w porozumieniu. Nie przyznają się do winy. Twierdzą, że robił to ich zmarły przed trzema laty mąż i ojciec.

Po badaniu smalcu zarzuty mogą się rozszerzyć. Tym bardziej że do Fundacji For Animals zgłosił się kolejny świadek, który kupił w gospodarstwie w Brodach-Malinie butelkę psiego smalcu. - Najprawdopodobniej w najbliższych dniach zgłosi się na policję lub do prokuratury - mówi prezes organizacji Renata Mizera. - Skontaktowałam go z naszym prawnikiem.

Tymczasem rodzina podejrzanych kobiet doniosła do prokuratury na Fundację For Animals. Chodzi o to, że wśród psów zabranych przez organizację z kłobuckiego gospodarstwa był jeden rasowy należący do krewnego podejrzanych. Rodzina próbowała go odzyskać od Fundacji For Animals, ale bezskutecznie. - To szczeniak ratlerka, który z kilkoma innymi zabranymi z Kłobucka zwierzętami padł na parwowirozę - tłumaczy Mizera. - Mamy na to świadka i zaświadczenie od lekarza weterynarii.

Krewni podejrzanych kilkakrotnie grozili i obrażali członków organizacji, co było zgłaszane na policję i do prokuratury.

Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa
  • Czy smalec był psi? I dlaczego zdechł ratlerek? dyziek_o 14.11.09, 08:16

    Zastanawia mnie jedno: Czy nadal w tym kraju stosowanie gróżb wobec członków organizacjipozarządowych jest karalne czy może przepis został zmieniony?!Bo jeśli przepis jest nadal aktualny i»

Policyjni na Facebooku