Dzik pojawił się przed południem w okolicach ul. Kobierzyńskiej. Jadący tamtędy patrol
policyjny został zatrzymany przez mężczyznę, który krzyczał, że został zaatakowany przez odyńca. Miał obrażenia nogi. Niedaleko od niego leżał drugi mężczyzna, który stracił przytomność po upadku na ziemię i uderzeniu głową o podłoże. Policjanci próbowali złapać zwierzę, ale dzik zdążył uciec i wskoczył do Wisły. Policja zorganizowała obławę. Przed godziną 12 jeden z polujących na dzika myśliwych zastrzelił go na Zabłociu. Ciało odyńca zostanie przekazane do badań, aby wykluczyć ewentualną wściekliznę.
To już drugi przypadek grasujących w centrum Krakowa dzików. 5 listopada dwa dziki spacerowały w centrum Krakowa. Jednego zauważono u stóp Wzgórza Wawelskiego, drugiego na Kazimierzu. Schwytano je wówczas w opuszczonym budynku na ulicy Wawrzyńca na Kazimierzu i przetransportowano do lasu.
"Gazeta": Dlaczego zastrzelono dzika, a nie próbowano go uśpić i wywieźć w inne miejsce? Jan Bachrach, prezes Podwawelskiego Koła Łowieckiego: Uśpienie dzika jest bardzo trudne. Pocisk ze strzykawką ma niezbyt dużą moc i ten strzał jest słaby. Dlatego trzeba podejść bardzo blisko dzika, by dobrze go trafić. A to jest dość trudne. Stąd usypianie dzików jest niezwykle rzadkie. Poza tym miasto nie jest miejscem, gdzie można prowadzić gospodarkę łowiecką i pilnować odpowiedniej liczby dzików. Raczej staramy się zdecydowanie ograniczać ich stan tutaj, bo ciągle mamy skargi od mieszkańców, że dziki na przykład wystraszyły dzieci idące do szkoły.
To kolejny w ostatnich dniach przypadek, gdy odyniec biega pod Krakowie. Skąd biorą się dziki w naszym mieście? - Dziki w Krakowie są od dobrych dziesięciu lat i jeszcze do niedawna było ich naprawdę dużo. Dlatego staraliśmy się ich liczbę ograniczyć do minimum i dzisiaj można mówić raczej o pojedynczych sztukach. Przychodzą od strony Zabierzowa czy Skawiny. Ludzie, osiedlając się coraz gęściej, zajmują tereny, na których dotąd żyły dziki. I te muszą szukać sobie nowych miejsc. Na dodatek w terenach podmiejskich ludzie wypuszczają na noc psy poza swoje gospodarstwa, które gonią zwierzynę. Ta, uciekając, zapędza się na miejskie osiedla i nie wie potem, jak wrócić. Dlatego nie zdziwię się, jeśli za parę dni znowu usłyszmy o kolejnym odyńcu w Krakowie.
Jak należy zachować się, gdybyśmy przypadkiem natknęli się na dzika? - Dzik nigdy nie zaatakuje pierwszy. Jestem myśliwym od 40 lat, nieraz miałem do czynienia z dzikami i nigdy nie zdarzyło, by to one atakowały pierwsze. To raczej efekt zachowania człowieka, który próbuje przepędzić dzika i zmusza go do obrony. Wyjątkiem są tylko sytuacje, gdy mamy do czynienia z lochą prowadzącą młode. Ona w obronie potomstwa może zaatakować. Dlatego na widok dzika trzeba zachowywać się normalnie: nie uciekać, nie przyspieszać. Iść tym samym tempem w swoim kierunku. Dzik odejdzie w swoją stronę.
Czy w Twojej okolicy pojawiają się dzikie zwierzęta? Podyskutuj na Forum lub napisz: redakcja@krakow.agora.pl