Rowerzysta z komórką nietykalny - luka w prawie

Michał Janczura, TOK FM
2009-06-24, ostatnia aktualizacja 2009-06-24 11:30

Za jazdę pod wpływem alkoholu czy za przekroczenie prędkości odpowiadają identycznie, bo stwarzają na drodze podobne zagrożenie. Ale już przy innych wykroczeniach są równi i równiejsi. Kierowca z komórką w dłoni może zapłacić mandat, rowerzysta zaś może rozmawiać do woli, bo jak się okazuje kodeks drogowy sam sobie przeczy.


Fot. Rafał Mielnik / AG
SONDAŻ
Czy rowerzyści powinni być karani za rozmawianie przez komórkę w czasie jazdy?

Tak
Nie
Nie mam zdania

Przepisy Kodeksu Drogowego jasno stanowią: rozmawiać przez telefon w czasie jazdy nie może osoba kierująca pojazdem. Warto podkreślić, że te same przepisy dotyczą kierowcy samochodu, a nawet woźnicy prowadzącego zaprzęg konny. Z rowerzystami jest już jednak zupełnie inaczej. Choć policjanci nie mają wątpliwości - Definicja pojazdu jest dość szeroka a co za tym idzie pojazdem jest także rower - mówi Arkadiusz Kalita z lubelskiej drogówki. Wydawać by się więc mogło, że sprawa jest oczywista: przepisy dotyczą także rowerzysty na którego można nałożyć mandat - To jest bardziej skomplikowane - wyjaśnia od razu Kalita i dodaje, że chodzi o inny przepis tego samego kodeksu drogowego - Zgodnie z nim rowerzysta musi mieć na kierownicy tylko jedną rękę, a w drugiej może trzymać coś zupełnie innego. Może to być reklamówka, ale równie dobrze baton którego rowerzysta zaraz zje, a nawet telefon komórkowy - tłumaczy policjant.

Policjanci bezradnie rozkładają ręce, bo kodeks, który karze im karać za rozmawianie przez telefon w czasie jazdy, jednocześnie tego zabrania. Przekonał się o tym słuchacz radia TOK FM Michał Mikulski, który jechał rowerem i rozmawiał przez telefon - Policjant wyszedł na drogę, machnął lizakiem i kazał zjechać na pobocze. Zdziwiłem się, bo powiedział, że nie może mnie ukarać, ale prosi bym dalej nie jechał z telefonem. Przekonywał, że w takich sytuacjach dochodzi do wypadków, dlatego bezpieczniej będzie jeśli skończę rozmawiać na poboczu - mówi Michał Mikulski, a Komenda Wojewódzka Policji przyznaje, że policjanci nie wystawili jeszcze ani jednego mandatu dla rowerzysty rozmawiającego przez telefon.

Kierowcy są zdania, że to po pierwsze niesprawiedliwe, a po drugie niebezpieczne - Rowerzysta tak samo jak kierowca, gdy rozmawia przez komórkę jest rozkojarzony. Nie wiem dlaczego oni są traktowani inaczej - mówi pan Jan, lubelski taksówkarz. Podobnego zdania są eksperci. Prezes lubelskiego PZM- otu Waldemar Czerniak mówi, że kodeks jest przestarzały - Przepis o trzymaniu kierownicy jedną ręką powstał, gdy natężenie ruchu było zdecydowanie mniejsze. Trzeba się zastanowić nad jego zmianą, bo sytuacja jest nienormalna - mówi Czerniak i dodaje, że zgodnie z przepisami rowerzysta powinien jeździć przy krawędzi drogi - Wiemy dobrze jak nierówne są drogi szczególnie przy samej krawędzi z poboczem. Wystarczy sekunda, rowerzysta straci równowagę wjedzie pod samochód i tragedia gotowa - tłumaczy prezes Czerniak.

Co ciekawe, być może już niedługo kierowca rozmawiający przez komórkę w czasie jazdy oprócz mandatu otrzyma także punkty karne. Pomysł zmian pojawił się już w ubiegłym roku. Z wiadomych względów zmiany nie dotyczą niektórych pojazdów czyli uprzywilejowanych w tej sytuacji rowerów.

Źródło: Tokfm.pl

Policyjni na Facebooku