Policjant liczy rękawice i kupuje ludwika

Maja Sałwacka
2009-04-14, ostatnia aktualizacja 2009-04-15 10:18

Lubuscy policjanci nie mają czym odkażać radiowozów, brakuje im niezbędnych jednorazowych rękawiczek. Jak mundurowi chronią się przed żółtaczką, wirusem HIV czy gruźlicą? Ratują się płynem ludwik kupionym za własne pieniądze


Fot. Sebastian Rzepiel / AG
W lubuskich komendach jest tak biednie, że brakuje nawet zwykłych detergentów do mycia i sprzątania. O silnych środkach dezynfekujących można zapomnieć, choć są one niezbędne, by zabić wirusy, grzyby i zarazki, które przenoszą choroby zakaźne. Tymczasem lista chorób jest obszerna: począwszy od wszawicy, świerzbu, na żółtaczce, gruźlicy i wirusie HIV kończąc. - Nie mamy środków odkażających, więc sami kupujemy płyn do naczyń ludwik. Czasami kiedy wieziemy osobę, która choruje na chorobę zakaźną, prosimy pracowników szpitala, by pomogli nam zdezynfekować radiowóz - opowiadają policjanci.

Sprawdziliśmy, jak sytuacja wygląda w poszczególnych komendach naszego garnizonu. Mundurowi potwierdzają, że środki dezynfekujące do radiowozów to fikcja. W jednej z komend powiatowych około jedną butelką płynu do odkażania rąk o nazwie skinsept pur (pojemność 350 ml) dysponuje 50 policjantów. W zielonogórskim garnizonie policjanci wymieniają jeszcze jeden środek dostępny na składzie - espept (250 ml). Dwie małe butelki mają starczyć na ponad 20 osób, które na co dzień patrolują ulice, dowożą zatrzymanych. Środkami można zdezynfekować ręce, ale nie radiowóz. - Mała buteleczka nie starczy nawet na odkażenie jednego auta - tłumaczą. I opowiadają, co codziennie muszą sprzątać: - Krew, wymiociny, mocz czy ślinę, bo zatrzymani często plują w radiowozie. Wozimy ćpunów, pijaków z marginesu, prostytutki zarażone wirusem HIV czy bezdomnych z żółtaczką i świerzbem. Oni nie mają obowiązku mówić nam, na co chorują, ale my mamy obowiązek po nich sprzątać. Pytanie tylko, jak zrobić to skutecznie, jeśli nigdy nie przechodziliśmy żadnych szkoleń, a magazyny świecą pustkami? Mamy potem przewozić takim autem matkę z dzieckiem? - pytają.

Zdradzają, że mają kolegów, którzy zarazili się chorobami podczas służby - żółtaczką, świerzbem czy grzybicą. Żalą się, że komendy nie wyposażają ich nawet w tak podstawowe środki zabezpieczające przed zakażeniem jak jednorazowe rękawiczki. Tych jest jak na lekarstwo. Policjanci muszą się mocno zastanowić, czy ich użyć, czy lepiej zostawić na czarną godzinę. - Powinniśmy je mieć przy sobie przy zatrzymaniu każdego narkomana, bezdomnego czy prostytutki. Jednak gdybyśmy faktycznie tak je używali, po miesiącu wyczerpalibyśmy całoroczny zapas. Każdy z nas ma więc czarne skórzane rękawice. W domu przecieramy je spirytusem - opowiadają.

Konsultant przy Krajowym Instytucie ds. AIDS jest oburzony: - Wirus HIV może przeżyć poza organizmem człowieka nawet do siedmiu godzin. Choć ginie w gorącej wodzie, sprzątanie krwi powinno odbywać się w rękawiczkach. Tym bardziej że zakażony z osłabioną odpornością może chorować na inne choroby zakaźne, przenoszone przez śluz czy wydzieliny. Rękawiczki to najtańszy i najbardziej skuteczny środek zapobiegania zarażeniu. Powinny być dostępne bez żadnych ograniczeń. Bez nich sprząta tylko bezmyślna osoba!

Wojewódzka komenda przyznaje, że w ub.r. na cały garnizon wydano 292 sztuki opakowań rękawiczek jednorazowych (w każdym jest 100 par). W tym roku policjanci dostali 219 pudełek. W lubuskim garnizonie pracuje ok. 2,5 tys. policjantów. Z tego wynika, że każdy mógł średnio wykorzystać przez cały ub.r. 11 par jednorazowych rękawiczek, czyli mniej niż jedną na miesiąc.

Oficjalnie komenda podaje, że do odkażania pomieszczeń i radiowozów używany jest aerodesin 2000. To preparat do szybkiej dezynfekcji zwalczający bakterie, prątki, grzyby i wirusy. Nie podaje jednak, ile jego butelek przypada na podległe komendy, ani czy oprócz policjantów pracujących w izbach zatrzymań, dostają go inne piony. Tłumaczy, że "środki są kupowane na bieżąco, zgodnie z potrzebami i natychmiast przekazywane jednostkom do użycia". Policjanci kwitują to krótko: - Tak jest tylko na papierze.

Komenda przesłała także instrukcję, jak policjanci powinni odkażać pomieszczenia i sprzęty. Pokazujemy ją kilku szeregowym policjantom, którzy pełnią patrole. Kręcą nosem. Pierwszy raz widzą dokument. A już na pewno nigdy nie odkażali radiowozu. - Nie mamy szkoleń. Nie mówi się o zagrożeniach z przewożenia zatrzymanych chorych. Jak ktoś przeczyta w encyklopedii zdrowia, to będzie wiedział - komentują.

Jerzy Olech, zastępca szefa policyjnego związku NSZZ przyznaje, że odebrał ostatnio takie same sygnały od policjantów. Jego zdaniem problem dotyczy wielu jednostek w kraju i wciąż jest nierozwiązany. - Wszystko sprowadza się do braku pieniędzy - przyznaje.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra
  • Policjant liczy rękawice i kupuje ludwika krawat60 14.04.09, 15:00

    Pitera dobrze powiedziała - więcej patroli pieszych to i na benzynie sięzaoszczędzi i bezpieczniej będzie. Brakuje na detergenty? zlikwidować dopłatydo 40letnich emerytów policjantów. Myśleć»

  • Policjant liczy rękawice i kupuje ludwika g.r.a.f.z.e.r.o 14.04.09, 15:03

    Tylko czekać aż ktoś postanowi oskarżyć Policję o zakażenie jakimś paskudztwem- może to zrobić nawet z czystej złośliwości. A ponieważ procedury i standardyna Policji nie są utrzymane »

  • Policjant liczy rękawice i kupuje ludwika seinsein 16.04.09, 21:47

    Chwalcie się, niech się świat dalej z Polski śmieje.Druga Somalia.»

Policyjni na Facebooku