Miało być tak: wszyscy rowerzyści poruszający się poza obszarem zabudowanym (po poboczu lub jezdni) obowiązkowo muszą mieć na sobie kamizelki odblaskowe. Ci, którzy nie ukończyli 18 lat - wszędzie bez wyjątku, kaski. Zapisy dotyczące obowiązkowego wyposażenia rowerzysty pojawiły się w projekcie ustawy o dopuszczeniu pojazdów do ruchu przygotowywanej przez Ministerstwo Infrastruktury.
Propozycja wywołała burzę w środowisku rowerzystów (
pisaliśmy o niej w "Gazecie"). Przeciwnicy nowej regulacji argumentowali, że nie przeprowadzono żadnych badań dotyczących wpływu używania kasków i kamizelek odblaskowych na bezpieczeństwo rowerzystów. Nie potwierdzają tego również
policyjne statystyki. Z danych komendy głównej policji wynika, że niedostateczna widoczność (brak oświetlenia) to zaledwie 1 proc. wypadków z udziałem rowerzystów i 2,4 proc. wypadków spowodowanych przez nich. - Dlatego dobrze, że znika groźba przymusu używania kasków i kamizelek. To jednak nie znaczy, że rowerzyści nie powinni ich używać - ale dobrowolnie i ze świadomością ich ograniczonej skuteczności - uważa Marcin Hyła z inicjatywy Miasta dla Rowerów, uczestnik rozmów z ministerstwem.
- Zrezygnowaliśmy z tego pomysłu po konsultacjach z środowiskiem rowerzystów. Był to jedynie projekt, więc na każdym etapie można było się wycofać. Poza tym istniała obawa, że będzie to martwy przepis - mówi Jakub Dąbrowski z biura promocji i informacji Ministerstwa Infrastruktury. - Chcemy przekonywać do bezpiecznych zachowań, ale nie na zasadzie przymusu, tylko edukacji. Sporo osób używa kasków, co nie znaczy, że tego typu kwestie powinny regulować przepisy - dodaje rzecznik resortu Mikołaj Karpiński.
- Spodziewałem się takiego obrotu sprawy - komentuje podinspektor Krzysztof Burdak, naczelnik Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie. - Sam negowałem pomysł ministerstwa, bo istniało ryzyko, że będzie to kolejny martwy przepis, a nie ma nic gorszego niż nieegzekwowalne prawo. Przywołam tu po raz kolejny na przykład rolnika jadącego rowerem do sianokosów. Czy wyobraża sobie Pani, że zakładałby kamizelkę odblaskową? - dodaje.
Wycofania obowiązkowych kamizelek i kasków z projektu ustawy nie żałuje również poseł Łukasz Gibała (PO), wiceprzewodniczący parlamentarnej grupy rowerowej. - Nakaz, nawet w ograniczonej formie, nie jest dobrym rozwiązaniem. Uważam, że o wiele lepsze efekty przyniesie promowanie używania kasków, a nie odgórne regulacje - argumentuje.
Przeczytaj: Rowerzyści na gazie czekają na wyrok