Korzystał pan z prostytutki?

Marcin Kącki
2009-03-29, ostatnia aktualizacja 2009-03-30 09:32

Prawie pół tysiąca klientów znanej poznańskiej agencji towarzyskiej z Dębca spowiada się przed policją. A blady strach padł na tych, co wzywani są na komisariat przez... zakłady pracy

Policja
fot. Dominik Sadowski / AG
Policja


Tomek, 35 lat, przedstawiciel handlowy poznańskiej firmy farmaceutycznej. Mieszka w Poznaniu. Sam. Dwa tygodnie temu wezwał go szef i pokazał pismo z poznańskiej policji. Ta pyta, kto użytkuje jeden z numerów telefonu komórkowego, zapisanego na ich firmę. To był numer Tomka. - W co się wplątałeś? - pyta szef. I też bliski paniki, bo po firmie poszło, że to może CBA szuka dowodów na jakąś lekarską korupcję.

Po kilku dniach do firmy znów przychodzi pismo z policji. Wezwania dla Tomka. Ma być świadkiem, ale z pisma nie wynika, o co chodzi.

Tomek dzwoni na policję. - O co chodzi? - pyta.

- Pan przyjdzie, pan się przekona - mówi policjant i zaprasza na przesłuchanie.

Siedziba wielkopolskiej policji w Poznaniu. Tomek siada naprzeciwko policjanta, a ten pyta:

- Kiedy pan korzystał z agencji towarzyskiej na poznańskim Dębcu?

- Komu pan płacił?

- Pamięta pan te dziewczyny? - Tu Tomek dostaje pod nos zdjęcia kilku prostytutek.

- A wie pan, kim jest Rita?

Tomkowi ręce się trzęsą. W głowę zachodzi, co powiedzieć, choć policjant jest całkiem miły.

Więc Tomek grzecznie odpowiada: zdarzyło mu się przez ostatni rok dzwonić do tej agencji, ale nigdy tam nie był, bo dziewczyny zawsze przyjeżdżały do niego. I jeszcze, że żadnej z nich nie pamięta, bo zawsze dzwonił kompletnie pijany. Pyta policjanta, czy w sądzie też będzie musiał o tym mówić.

Przesłuchujący Tomka funkcjonariusz tego samego dnia zadał te pytania jeszcze kilku innym klientom agencji. A w ciągu ostatnich tygodni wezwał kilkudziesięciu. Razem będzie 300 przesłuchanych, a jeszcze ponad stu czeka w kolejce.

Policja wysłała wezwania do domów (jeśli do agencji dzwoniono z prywatnego numeru) i zakładów pracy (jeśli numery zapisane były na firmy). Wśród klientów agencji cały przekrój społeczny: od urzędników po handlowców. A jeszcze przyjezdni, którzy byli gośćmi Międzynarodowych Targów Poznańskich, i ci, co chcieli się rozerwać, tylko przejeżdżając przez Poznań.

A po co policja ich wzywa? - Jednym z powodów jest udowodnienie zarzutu stręczycielstwa właścicielom agencji towarzyskiej - tłumaczy prokurator Agnieszka Degler, która prowadzi śledztwo.

Tomek: - To niech pytają te prostytutki, czy były stręczone. Co ma do tego ich klient?

Sprawa sięga jesieni ubiegłego roku. Policja wpadła wtedy do popularnej poznańskiej agencji na Dębcu i zatrzymała właścicieli: Ritę - burdelmamę i Klaudiusza - jej wspólnika. Ich pracownice zbuntowały się kilka miesięcy wcześniej i powiedziały policji, że są źle traktowane, a pieniądze oddają swoim opiekunom.

Gdy policja wkroczyła do akcji, miała dużo dowodów, że doszło do stręczycielstwa: zeznania prostytutek, podsłuchy, zabezpieczony na 3 mln zł majątek pochodzący z prostytucji. Od operatorów telefonicznych ściągnęła jeszcze billingi. Wyszło z nich, że przez kilka miesięcy do agencji dzwoniono z kilku tysięcy numerów telefonicznych. Wytypowano czterysta i postanowiono przesłuchać ich właścicieli. A że wielu dzwoniło ze służbowych telefonów, stąd pisma do zakładów pracy.

Jednak nie wszyscy - jak Tomasz - tak chętnie mówili o swoich przeżyciach z pracownicami agencji. Tu mamy trzy grupy: ci co dzwonili przez pomyłkę (choćby po kilka razy), ci co twierdzą, że byli pijani, i jeszcze tacy, co nic nie pamiętają - jak choćby 80-letni mężczyzna, który również został przesłuchany, bo dzwonił do agencji.

Tomasz: - Ja nie mam kobiety i mi to wisi, co policja zrobi z taką wiedzą, ale mogą być dramaty u żonatych. A i w ich zakładach pracy nie będzie im do śmiechu.

Co zyska prokuratura i policja na przesłuchaniu klientów agencji? - Zapewniam, że było to niezbędne - mówi tajemniczo prokurator Degler.

Innego zdania jest karnista Marian Filar: - Jeśli prokuratura zebrała dość dowodów na stręczycielstwo, to wzywanie klientów agencji jest marnowaniem pieniędzy podatników. Bo co oni mają udowodnić, skoro korzystanie z usług prostytutek nie jest karane?

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
  • 1
  • 1
  • 1
  • Korzystał pan z prostytutki? jerzy.zywiecki 30.03.09, 08:10

    W latach 80-tych lubiłem sobie pogadać z facetem ,który prowadził kiosk z kwiatami w pobliżu mojego mieszkania.Gadaliśmy głownie o uprawie kwiatów w doniczkach ,czasem o »

  • Korzystał pan z prostytutki? re-kreacje 30.03.09, 09:54

    "korzystać z prostytutki"gazeta.pl leci na pysk i nikt jej już chyba nie złapie. a na pewno niezatrudnieni tam "redaktorzy"»

  • Filar udaje nierozgarniętego dibadzio 30.03.09, 11:20

    Zeznania klientów są bardzo ważne, bo mogą być dowodem potwierdzającym, że nieszło o towarzyszenie tylko o płatny seks.Stale przecież słyszymy, żę agencje to nie burdele i chodzi tylko o »

Policyjni na Facebooku